Jak przyspieszyć opalanie i utrzymać jego rezultaty?

Lato i długie słoneczne dni sprzyjają naturalnemu opalaniu się. Aby uzyskać piękny, lekko brązowy odcień skóry nie musimy wybierać się wówczas na solarium lub używać brązujących balsamów. Nawet jeżeli zależy nam na błyskawicznym efekcie, pamiętajmy jednak o odpowiedniej ochronie UV. Jak zatem przyspieszyć opalanie, utrzymać jego rezultaty jeszcze na długo po powrocie z wakacji i cieszyć się zarumienioną cerą również w pracy czy szkole?

Przyśpieszacze opalania

W niemal każdej drogerii zakupić możemy różnego rodzaju przyspieszacze do opalania. Mamy zazwyczaj wybór rozmaitych marek i co za tym idzie cen, dlatego też z pewnością znajdziemy wśród nich coś dla siebie. Taki przyspieszacz, jak sama nazwa wskazuje, intensyfikuje i usprawnia proces brązowienia skóry, a dzieje się to poprzez zwiększenie produkcji melaniny. Używając go, nie musimy spędzać długich godzin na słońcu, by cieszyć się piękną opalenizną — wystarczy zaledwie pół godziny dziennie.

W skład tego typu specyfików wchodzą psoralen, występujący zazwyczaj w różnego rodzaju cytrusach, oraz tyrozyna, a oba te aminokwasy działają stymulująco na nasze komórki, powodując zwiększoną produkcję melaniny. Przyspieszacze dostępne są w formie mleczek, olejków czy sprayów — każdy znajdzie odpowiednią konsystencję dla swojego typu skóry. Przed nałożeniem przyspieszacza warto zrobić peeling. Wtedy mamy pewność, że kosmetyk wchłonie się równomiernie na całej powierzchni ciała, więc i opalenizna będzie naturalna oraz równa.

Oprócz składników aktywnych warto zwrócić uwagę na obecność filtrów UV w przyśpieszaczach. Najlepsze produkty łączą efekt intensyfikacji opalenizny z ochroną przed promieniowaniem, co zapobiega poparzeniom słonecznym i przedwczesnemu starzeniu się skóry. Nakładając kosmetyk, dbajmy o równomierne rozprowadzenie na wszystkich partiach ciała — szczególnie na kolanach, łokciach i kostkach, gdzie skóra jest bardziej sucha i może nierównomiernie przyjmować składniki aktywne.

Działanie beta karotenu

Innym sposobem na usprawnienie procesu brązowienia skóry jest przyjmowanie beta karotenu — prowitaminy witaminy A. Dostaniemy go w niemal każdej aptece, a brany według zalecenia opisanego na dołączonej ulotce, sprawi, że nasza skóra stanie się naturalnie oraz promiennie brązowa, a sama opalenizna utrzyma się przez dłuższy czas.

Beta karoten działa od środka, gromadząc się w naskórku i nadając mu lekko brzoskwiniowy lub złocisty odcień. Najlepiej rozpocząć suplementację około 2–3 tygodnie przed planowaną ekspozycją na słońce — wtedy efekt będzie najbardziej widoczny. Co ważne, prowitamina A wspiera również mechanizmy obronne skóry przed szkodliwym działaniem promieni UV, choć nie zastępuje ona kremu z filtrem i nie chroni bezpośrednio przed poparzeniami.

Osoby o bardzo jasnej karnacji mogą zauważyć, że po kilku tygodniach stosowania beta karotenu skóra nabiera ciepłego, złotawego tonu jeszcze przed wyjściem na słońce. Suplementację można przedłużyć na cały okres letni, jednak po zakończeniu kuracji barwnik stopniowo ustępuje, a skóra wraca do naturalnego odcienia. Warto pamiętać, że przedawkowanie beta karotenu może prowadzić do pomarańczowego przebarwienia dłoni i stóp, dlatego zawsze należy przestrzegać zalecanego dziennego dawkowania.

Peeling a opalenizna

Wbrew mitom, krążącym w świecie Internetu, peeling nie przyczynia się do szybszego schodzenia opalenizny. To fakt, że złuszcza on naskórek, ale sprzyja to jedynie dłuższemu utrzymaniu się pięknego brązowego odcienia skóry. Peeling wspomaga również działanie nawilżających balsamów, co ważne jest zarówno w procesie samego opalania jak i później, kiedy chcemy tę opaleniznę utrzymać.

Regularne przeprowadzanie peelingu przed sezonem letnim usuwa martwe komórki i wyrównuje powierzchnię skóry, dzięki czemu opalenizna kładzie się równomiernie i nie tworzy plam. Najlepiej wykonać zabieg na dzień lub dwa przed pierwszą dłuższą ekspozycją na słońce. Po opalaniu możemy powtarzać peeling co 7–10 dni — delikatne złuszczanie warstwy naskórka stymuluje odnowę komórek i sprawia, że skóra zachowuje świeży, zdrowy wygląd, a przy tym opalenizna nie schodzi nagle łatami.

Do pielęgnacji opalonej skóry najlepsze są enzymatyczne peelingi lub delikatne scrubby z naturalnymi ziarnami, które nie drażnią nadmiernie naskórka. Unikajmy agresywnych preparatów z grubymi cząstkami, gdyż mogą one uszkodzić opalony naskórek i przyczynić się do podrażnień. Po zabiegu złuszczania koniecznie należy zastosować intensywnie nawilżający balsam lub naturalny olej, który wzmocni barierę ochronną skóry i zatrzyma wilgoć w głębszych warstwach.

Nawilżanie opalonej skóry

Odpowiednie nawilżenie to nie tylko balsamy, dzięki którym nasza skóra nabiera blasku, ale i nawodnienie naszego organizmu od środka poprzez picie dużych ilości wody. Zdrowy człowiek wypijać powinien około dwóch litrów wody dziennie, pamiętając, że wpływa ona pozytywnie nie tylko na nasze samopoczucie, ale i atrakcyjny wygląd.

Skóra poddana działaniu słońca traci więcej wody niż zwykle, dlatego kluczowe jest jej uzupełnianie zarówno wewnątrz jak i zewnątrz. Balsamy po opalaniu zawierają zazwyczaj aloes, pantenol lub glicerynę — składniki znane z intensywnego działania nawilżającego i regenerującego. Najlepiej nakładać je wieczorem, tuż po prysznicu, kiedy skóra jest jeszcze lekko wilgotna — wówczas kosmetyk lepiej się wchłania i zatrzymuje wodę w naskórku.

Oprócz klasycznych balsamów warto sięgnąć po naturalne oleje, takie jak olej kokosowy, arganowy czy ze słodkich migdałów. Oleje tworzą na powierzchni skóry delikatną warstwę okluzyjną, która zapobiega utracie wilgoci i wspomaga odnowę po ekspozycji na promieniowanie UV. Szczególnie polecane są one dla osób z suchą skórą, która pod wpływem słońca ma tendencję do łuszczenia się i szybszego schodzenia opalenizny.

Nie zapominajmy również o piciu wody — nawodnienie od środka jest równie ważne jak aplikacja kremów. W upalne dni, kiedy organizm intensywnie się poci, warto zwiększyć ilość wypijanej wody do 2,5–3 litrów. Odpowiednie nawodnienie poprawia elastyczność skóry, co przekłada się na dłuższe utrzymanie równomiernej opalenizny i zmniejsza ryzyko powstawania drobnych zmarszczek wywołanych przesuszeniem.

Brązujące balsamy

Kiedy już uzyskamy efekt, na jakim nam zależało, warto podkreślić opaleniznę lekko brązującymi balsamami, zawierającymi zazwyczaj delikatnie opalizujące drobinki, które nadadzą naszej skórze blask i podkreślą jej apetyczny brązowy odcień.

Brązujące balsamy to świetne rozwiązanie na dni, kiedy opalenizna zaczyna nieco blaknąć, a my chcemy zachować letnią aurę jeszcze przez kilka tygodni. Produkty tego typu zawierają substancję DHA (dihydroksyaceton), która reaguje z aminokwasami w naskórku i wywołuje ciemniejsze zabarwienie. Efekt pojawia się zwykle po kilku godzinach od aplikacji i utrzymuje się przez 3–5 dni, stopniowo blednąc wraz z naturalnym złuszczaniem się skóry.

Ważne jest równomierne nałożenie balsamu — w przeciwnym razie mogą pojawić się smugi lub plamy. Przed użyciem brązującego kosmetyku należy wykonać peeling i dokładnie osuszyć skórę. Szczególną uwagę poświęćmy miejscom takim jak kolana, łokcie, kostki i dłonie, gdzie skóra jest grubsza i może intensywniej przyjąć barwnik. Niektórzy aplikują tam mniejszą ilość produktu lub rozcieńczają go zwykłym balsamem nawilżającym.

Po nałożeniu brązującego balsamu warto poczekać około 10–15 minut przed ubraniem się, aby kosmetyk dobrze się wchłonął i nie pozostawił śladów na odzieży. Efekt można kontrolować, stosując balsam codziennie lub co kilka dni — w zależności od tego, jak intensywną opaleniznę chcemy uzyskać. Brązujące balsamy nie chronią przed promieniowaniem UV, dlatego w słoneczne dni nadal należy stosować kremy z filtrem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.